“Ciężko jest lekko żyć”

Jak tylko człowiek zacznie chodzić i być sprawnym, to się okazuje, że na pisanie nie ma już czasu! Ciągle trzeba gdzieś łazić a komputer jest włączany tylko w pracy.
A to na siatkówkę w poniedziałek wieczorem, a to na sporty codziennie o 6 rano, a to na koncert Texasu, brunch z mamą Shane’a, czy też na ultrafioletową imprezę w penthousie na 75-tym piętrze albo jeszcze na plażowanie, pływanie na SUPie czy na film do kina. I jeszcze po drodze trzeba nagotować, naprać, nazakupować potrzebności i, najgorsze ze wszystkiego, pracować. Z utęsknieniem wspominam czasy, kiedy robiłam 100 kroków dziennie (teraz robię średnio 10000 – mój urodzinowy zegarek wszystko zlicza 🙂 ), co pół godziny obkładałam się lodem i leżałam z nogami w górze. Wydaje się jakby całe wieki już minęły…
Czyli, jak to mówi mój kolega: “ciężko jest lekko żyć”.

Big Brunch on 8, w hotelu Media One
Big Brunch on 8, w hotelu Media One (restauracje i bary serwujące alkohol znajdują się najczęściej w hotelach, ze względu na licencję na alkohol, którą bardzo trudno jest dostać, a hotele mają ją jakby “gratis” do statusu bycia hotelem)
“I don’t want a lover I just need a friend” lalalala
naprawdę byliśmy na koncercie Texasu
Tak, naprawdę byliśmy na koncercie Texasu.
impreza ultrafioletowa (w ciemnościach i przy światle UV się świeiliśmy)
A tu impreza ultrafioletowa (w ciemnościach i przy świetle UV się świeciliśmy)
o tak się świeciliśmy
O, tak się świeciliśmy my…
a tak się świecił pan didżej
…a tak się świecił pan didżej.
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s