Salalah w Omanie, 1-3 października 2015

Zdjęcia z wycieczki do Salalah w Omanie z początku października.

Autorzy zdjęć: Selim, Abdul Rahman, Ahmad Saif, Captain Ali, Firas, Marta.

IMG_0790
Dzień 1, do Salalah przylecieliśmy poprzedniego wieczoru.
Salalah1
Salalah w odróżnieniu od reszty rejonu jest bardzo zielona, szczególnie w sezonie monsunowym, nazywanym tutaj Khareef (czyli jesień).
Salalah2
Dzień 1: takie górki i dolinki na naszej drodze.
Salalah3
Dzień 1: to nadal te same górki z innych perspektyw
20151002_090304(2).jpg
Żeby się przemieszczać w poszczególne miejsca, wypożyczyliśmy auta 4×4
Salalah5
Czasami trzeba było wymijać stada wielbłądów
IMG_0605
Było też dużo krów i osłów (ten chyba przed nami uciekał)
Salalah6
Dzień 2: po takich górkach łaziliśmy kolejnego dnia. Dolne zdjęcie: lej krasowy (sinkhole)
Salalah12
Dzień 2: Szliśmy sobie przez nic nie zapowiadającą kamienistą pustynię, między górkami z wapienia i piaskowca (zdj. 1), aż tu nagle naszym oczom ukazało się takie oto piękne bajoro (zdj. 2), a zaraz potem morze o niesamowitym niebiesko-mydlanym kolorze (zdj. 3). Zostaliśmy tam trochę na solne kąpiele.
IMG_0916
Dzień 2: Idąc przez coś takiego… (podobno marmur)

Salalah15

Salalah9
… dotarliśmy do ogromnej groty skalnej.
Salalah14
A w takich miejscach wcinaliśmy obiadki.
Salalah8
Takie tam z pająkiem i próba uchwycenia dna głębokiego leju krasowego na zdjęciu.
Salalah10
Prawie jak Bieszczady.
Salalah11
Ekipa udała się znakomicie, a cała wycieczka była organizowana przez pół-amatorską organizację Trekkup, z którą, między innymi, od niedawna zwiedzam różne miejsca.

 

 

Salalah znajduje się przy samej granicy z Jemenem, ludzie inaczej się ubierają niż w Emiratach i inaczej żyją. Panowie na głowach noszą kolorowe wyszywane chusty (kuma) albo czapeczki (massar), te drugie pochodzą podobno z Zanzibaru (Zanzibar był kiedyś omańską kolonią), panie rzadką zakrywają twarz i ich stroje też są bardzo kolorowe. Ale więcej niż ludzi, widzieliśmy stad dzikich wielbłądów (czasami z pasterzami), “pasącymi się” (nie wiem czy można o wielbłądzie powiedzieć, że “się pasie”) na lokalnych “łąkach” albo przełażącymi powolnym krokiem przez drogi (wzdłuż lub wszerz). Było też dużo krów, których nie widziałam w Emiratach. I nie wiem w sumie czy te wielbłądy są takie “dzikie”, pewnie tak, jak u nas krowy i owce, tylko że tutaj niewiele było ogrodzeń, one sobie po prostu łaziły w te i wewte.
Po drodze jedna omańska rodzina zaprosiła nas na herbatę do siebie do domu. Warunek był jeden: żadnych zdjęć. Siedzieliśmy sobie na dywanach w okręgu, a z nami Omańczycy, kobiety przynosiły kawę i herbatę, panowie nic nie robili, a wokół biegała cała masa mniejszych i większych dzieci. Nie doszliśmy w końcu do tego czyje jest czyje i kto ile urodził, bo to był taki wielopokoleniowy tradycyjny dom, wszyscy mieszkali w nim razem, ale dzieci było naprawdę sporo, a jedna drobna starowinka powiedziała że swoich miała 15…
Salalah13.jpg
od góry od lewej: 1. tradycyjne nakrycie głowy: kuma, 2. ciężko stwierdzić, 3. nasz przewodnik, 4. tradycyjne nakrycie głowy: massar (te zdjęcia chusty i czapeczek są znalezione w internecie, nam raczej nie wypadało cykać fotek mieszkańcom, w niektórych miejscach było to nawet zabronione).
Advertisements

2 Comments Add yours

  1. Izolda says:

    Asia czad!!! czekam na więcej

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s