Weekend i Anatol

Dzisiaj już środa, czyli jutro kończy mi się tydzień pracujący (jeśli tylko uda mi się przeżyć jutrzejszy dzień w pracy). Prosto z biura pędzę na lotnisko, znowu lecimy do Omanu, tym razem Wadi Shab. Kiedyś już tam byłam, wtedy wycieczka odbywała się w mniejszym gronie i jechaliśmy samochodem, ale wadi (czyli wąwóz) było zalane i nie do przejścia. To konkretne wadi jest wyjątkowe ze względu na to, że woda jest tam praktycznie cały rok. Plan jest taki, że robimy dwudniowy hike wzdłuż wąwozu ze spaniem w namiotach w pobliżu okolicznej wioski, a kolejnego dnia na plaży. Dzisiaj wszystko przygotowuję – jedzenie, pakowanie.

Z sentymentów – jest kilka takich rzeczy, za którymi bardzo tęsknię. Jedną z nich jest kawa zbożowa Anatol. I, gdy już myślałam, że moje ostatnie opakowanie dobiega nieuchronnego końca, zaparzałam każdą torebkę dwa razy i delektowałam się każdym łykiem… Odkryłam skrytkę, gdzie znalazły się jeszcze dwa pełne opakowania! Ale radość 🙂

FullSizeRender.jpg

blog1
Po lewej nowy pyszny eksperyment zamiast słodyczy: chlebek owsiany z migdałami posłodzony daktylami. Po prawej: batoniki proteinowe już poprzednio były strzałem w dziesiątkę, więc chyba wchodzą do stałego repertuaru.
blog3.jpg
Pakowanie i przygotowanie jedzonka na wycieczkę + obiady na kilka dni, bo wracam późno i nie będzie czasu ogarniać tego na kolejny tydzień. P.S. Jeśli ktoś uważa, że zaczyna mi odbijać, to pewnie ma rację… Ale poczekajcie aż będę miała koty!

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s