Defalah, Beduin z Wadi Rum, Jordania

Jeden z tych kilku dni w Jordanii spędziliśmy w Wadi Rum, zjawiskowej pustynnej dolinie poprzecinanej granitowo-wapienno-piaskowcowymi skałami (chyba). Cały dzień towarzyszył nam Defalah, Beduin urodzony i wychowany w tych stronach. Angielskiego nauczył się od turystów. Podczas postojów i herbaty, Defalah opowiedział nam kilka historii z życia Beduinów.

IMG_6337.JPG

Mam piątkę dzieci. Najstarsza córka ma 12 lat i jej pani nauczycielka mówi że jest bardzo bystra. Nie to co moi chłopcy.
W naszej wsi mamy dwie szkoły. Jedna dla dziewczynek, druga dla chłopców. Dzieci uczą się od 6 do 18 roku życia, ale szkoła nie jest obowiązkowa. Jak ktoś nie chce, to do szkoły nie chodzi, ale wtedy trudno o pracę, więc raczej wszyscy chodzą. Dla nas, Beduinów, szkoła i szpitale są darmowe, rząd sponsoruje.
Ile lat maja dziewczyny kiedy wydaje się je za mąż? Normalnie… 20, czasem więcej, czasem mniej. W dzisiejszych czasach małżeństwa nie muszą być aranżowane. Jak chłopak lubi jakaś dziewczynę to może poprosić o jej rękę.
A czy dziewczyna jak się dobrze uczy może pójść na uniwersytet? Oczywiście, w Jordanii jest sporo uniwersytetów, dziewczyny też mogą studiować. Jeden chłopak od nas ze wsi pojechał studiować do Stanów. Ożenił się tam nawet. A w zeszłym roku urodził mu sie chłopiec. Wiem, bo zawsze jak przyjeżdża do rodziny, to się odwiedzamy.
W naszej wsi mieszka około 1500 osób, wszyscy z jednego beduińskiego szczepu. Tylko my tu pracujemy. Nikt z zewnątrz nie będzie mógł tu podjąć pracy. To nasza ziemia.

 

Kiedyś w tych okolicach były tygrysy. Mój dziadek jednego upolował. Tygrys zabił jego wielbłąda i dziadek zorganizował na niego zasadzkę (szczegóły zasadzki zostały rozrysowane na piasku). Potem zdjął skórę z tygrysa, pojechał do najbliższego miasta i kazał skórę wyprawić (nie wiem czy dobrze zrozumiałam, być może tygrys został wypchany). Następnie udał się do króla Husseina (królował w latach 1952-1999). Król Hussein zawsze lubił Beduinów z Wadi Rum, często tu przyjeżdżał. Mój dziadek pojechał więc do króla i jego straży powiedział ze ma dla niego prezent.
Pozwolono mu wjechać i wręczyć królowi wypchanego tygrysa. Król zapytał z jakiej broni zabito tygrysa. Okazało się, że to była stara broń, niezbyt już sprawna. Król powiedział ze nie chce by coś się stało rodzinie albo zwierzętom, jeśli ta broń zawiedzie następnym razem. I podarował dziadkowi naszego Beduina nową broń, która do tej pory jest w jego rodzinie.
Za to tygrysów w Wadi Rum już nie ma. Zostały wybite przez Beduinów. 

Kiedyś mieliśmy tu dużo turystów. Potem zaczęły się dziać na świecie „te” rzeczy (wojna w Syrii i DAESH, czyli ISIS) i turyści przestali przyjeżdżać. Beduini nie popierają tego co robi DAESH (ISIS). To bez sensu, to nie są prawdziwi muzułmanie. Gdyby tak było, nie zabijaliby innych. To nie jest islam. W imię islamu nie krzywdzi się innych ludzi.
A Wy w Europie co o tym myślicie? Że skąd się to wszystko wzięło?
Ja wam mówię, to nie jest islam. Ciągle oglądam telewizję i czekam końca DAESH. Ale go nie widzę. Nie wiem jak to się wszystko skończy. My żyjemy w zgodzie z chrześcijanami, wielu Jordańczyków jest chrześcijanami. Czasami tu przyjeżdżają. Wy jesteście chrześcijanami?

Nie, lepiej nie rozbijajcie namiotu gdzieś po drodze. To nie jest dobre. Może być niebezpieczne. Wiecie, przez te rzeczy, które dzieją się teraz na świecie. 

 

W wiosce mamy elektryczność, bieżąca wodę i internet. Mój dziadek mówi, że teraz życie Beduinów jest łatwiejsze. Kiedyś było trudniej. Beduini żyli na pustyni w namiotach hodując kozy. Czasem przyszedł jakiś drapieżnik i kozy zabijał. Po wodę i mąkę na chleb trzeba było przemierzać długie kilometry na wielbłądzie. Dlatego mój tata jak miał 16 lat poszedł do armii. Potem mieszkał trochę w Aqabie z moja mamą. Ale wrócił do Rum, bo teraz życie dla Beduinów jest łatwiejsze i tata powiedział, że tak dla nas lepiej. Lepiej niż w mieście.
Teraz niewielu Beduinów mieszka na pustyni w namiotach. Tak, ja też mieszkam z moją rodziną w wiosce. Ale nie lubię za długo siedzieć w zamkniętym pomieszczeniu. Potrzebuję otwartych przestrzeni. 

 

Po co będziecie jechać do Aqaby? Ja tam byłem. Wielkie miasto, wszędzie mnóstwo ludzi. Mam samochód, jak muszę pojechać, to jadę. Jedni ciągle coś kupują, inni sprzedają… Bez sensu zupełnie. Jechać tam też bez sensu. Ja tam byłem, mówię wam.

IMG_6357

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s