Wadi Shab Loop, Dzień 1: obozowisko i koza (też 20 listopada)

Rano okazało się, że śpimy w pięknym miejscu. Wioska podobno nazywała się Ghamb.

IMG_8881IMG_8880

Podsumowując ten dzień, udało nam się pokonać prawie 20km (poniżej na zdjęciu dokładne statystyki Karin z zegarka Garmin).

A wieczorem na prośbę Motaza, kolegi z grupy, Omańczycy zabili dla nas kozę ze swojej hodowanej trzody. Z kozy najpierw upuszczono krew, potem obciągnięto ze skóry, poćwiartowano i na końcu upieczono na ognisku. Pieczenie wyglądało tak, że mięso zostało najpierw obtoczone w jakimś miksie tradycyjnych przypraw, a następnie kawały mięcha po kolei kładziono na rozżarzone kamienie (gołymi rękami, trochę wspomagając się patykami). Mięso było pyszne! Myślę, że tylko kilka razy w życiu zdarzyło mi się jeść tak świeże mięso.
Sporo jedzenia zostało, bo wcześniej mieliśmy jeszcze jakiś makaron z tuńczykiem i warzywami. Zaproponowaliśmy to wszystko Omańczykom – o ile makaronu nie ruszyli w ogóle (Hussain, nasz przewodnik, powiedział, że dla nich to dziwaczne nieznane jedzenie), o tyle do mięsa zasiedli z wielką ochotą. Większość hodowli idzie na sprzedaż, a oni jedzą kozie mięso tylko od święta.

(uwaga, poniżej zdjęcia)

IMG_5389IMG_5402IMG_5401

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s