Schody

Jak prawie dwa tygodnie temu wybraliśmy się na Stairway to Heaven, było kilka momentów, kiedy myślałam, że dalej iść nie będę w stanie. Cała grupa była wybitnie dobra, Miguel, Andrea i Ahmed praktycznie biegli pod górę, Wojtek i Piotrek bez problemu dotrzymywali im kroku i gdyby nie Abdelrahman, który był sporo za nami, to ostatnia bylabym właśnie ja. Po którejś godzinie wspinaczki z tętnem 170-180, to już nie złapanie oddechu było problemem, ale mięśnie, które odmawiały posłuszeństwa. Drogi powrotnej nie było (nie odważyłabym się schodzić pionowo w dół), więc nie było się za bardzo nad czym zastanawiać, ale lekko nie poszło. Spoko, bo dałam w końcu radę, ale jak chcę kiedyś myśleć o wielodniowych hike’ach, to taka forma to porażka. Ćwiczyć, ćwiczę, ale może trzeba zmienić trochę sposób…

Dzięki Wojtkowi, dowiedziałam się o grupie zapaleńców, która korzystając z zasobów Dubaju, którymi są wielopiętrowe budynki, spotyka się na wspinaczkę po schodach. Pomysł jak dla mnie idealny. Więc sobie wczoraj poszłam zobaczyć co i jak.

53 piętra, 12 schodów każde (chyba, muszę dokładnie sprawdzić za tydzień), i całośść powtórzona 4 razy. Tym razem to reszta została z tyłu, a po godzinie czasu mój super zegarek pokazał, że “recovery time” wynosi 68 godzin (normalnie po godzinie aktywności wskazuje na około 10-10 godz regeneracji). Koszulkę mogłam wyciskać.

Następnym razem może plecak +10kg? 🙂

IMG_7939.JPG

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s