Przeprowadzka

Od około kwietnia zeszłego roku mieszkałam sama. Na początku było super, tego potrzebowałam, potem było bardzo źle, siedziałam w samochodzie po pracy, żeby nie wracać do pustego domu. Według umowy najmu z mojego ówczesnego mieszkania miałam się wyprowadzić do końca stycznia tego roku. Z kilku powodów nie chciałam i nie mogłam go przedłużyć, ale jak nadszedł styczeń nadal nic nowego nie znalazłam. Nawet niewiele szukałam. Właściwie wcale. Nie miałam nawet ochoty myśleć o całym tym przedsięwzięciu.

I tak pewnego dnia w połowie stycznia na stronie fejsbuka “Polki w Dubaju” pojawiła się notka od kogoś, że szuka pokoju albo kawalerki do wynajęcia. I odpisała na to Dorota, której osobiście wcześniej nie poznałam, ale z którą mamy sporo wspólnych znajomych i słyszałam o niej, że też chodzi po górach etc. Napisała, że znajomi szukają współlokatora. Pomyślałam, że jej znajomi muszą być fajni i z ciekawości weszłam na stronę z ogłoszeniem.
Wcześniej nawet nie myślałam o tym, żeby mieszkać z innymi ludźmi, raczej miałam w planach wynajęcie kawalerki. Stać byłoby mnie na to, żeby wynająć coś małego, pewnie trochę dalej, pewnie niewielkiego. Zależało mi na tym, żeby było cicho i bez korków, na ile możliwe blisko centrum i pracy.. i ładnie i przestronnie i jasno… dużo wymagań jak na mój budżet. Ale żeby mieszkać z przypadkowymi ludźmi, jeszcze w Dubaju… dzielić kuchnię… Generalnie zdyskwalfikowałam tą opcję na samym początku, chcę mieć wszystko na swoim miejscu, nie martwić się jak przez dwa dni jest bałagan, że pralka jest zajęta, że ludzie mnie denerwują… Już chyba chętniej zaakceptowałabym koty.
No i czytam to ogłoszenie – i było tak ładnie napisane, że szukają osób pasujących do ich stylu życia, że pokój jest jasny i jeszcze masa innych rzeczy, których nie pamiętam, ale poczułam się tak, jakbym chciała tam zamieszkać. Od razu odpisałam, to był wtorek wieczorem, w środę pojechałam obejrzeć i decyzja była podjęta jeszcze tego samego dnia. Właściwie nie było się nad czym zastanwiać.
W zeszły weekend się przeprowadziłam, jak na razie w pokoju spędziłam jedynie minimalny czas potrzebny na spanie (a i tego za dużo nie było), ogarnięte jest tylko łóżko, pozostałe rzeczy w kartonach i na podłodze, nie mam szafy i stołu i nic nie mogę znaleźć, ale wracanie do domu pełnego przemiłych ludzi, wspólne gotowanie w wielkiej kuchni i życzliwe szczere pytanie “jak ci minął dzień”- … wow
IMG_7949
A taki mamy widok z dachu 🙂
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s