Dubajskie multikulti

Pewnie już to pisałam, ale za każdym razem jestem pod wrażeniem – Dubaj to chyba jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie podczas “proszonego” obiadu w willi, którą dzieli 6 osób – dwie nieślubne pary, gej i singielka (każdy pochodzący z innego kraju), może spotkać się, poza lokatorami, muzułmanin z Bahrajnu, gej z Indii i z Ekwadoru, Brytyjczyk irańskiego pochodzenia, para polsko-południowoafrykańska, Belg, Słowaczka, Australijczyk, Niemka i Rosjanka. Wszyscy razem wspólnie zjedliśmy, nikomu nie przeszkadzał serwowany alkohol (kto nie chciał, to nie pił), a pozostałą część wieczoru spędziliśmy grając w kalambury i rozmawiając na przeróżne tematy.

Każdy z nas respektuje inność i zwyczaje pozostałych. I każdy z przyjemnością spędził ten wieczór, nikt nikogo nie przekonywał do zmiany wiary czy poglądów. Można?

Tak swoją drogą, to cały pomysł tego wspólnego obiadku powstał, gdy w ostatniej chwili anulowałam wycieczkę do Stambułu (planowaną na czwartek-sobota). Teraz pewnie wciąż byłabym w Turcji nie mogąc się wydostać…

Powyższe zdjęcia od lewej od góry:

  1. Zakupy zrobiłam sama, ale od rana w przygotowaniach pomagały mi Jenny i Dorota.
  2. Mieliśmy pysznego arbuza, Jenny zaproponowała, żeby go wydrążyć i zmiksować z wódką… 😉 pyszności!
  3. Wspólnie popijamy te “pyszności” i zajadamy się przystawkami również z arbuza, ale bezalkoholowymi.
  4. Przy stole…
  5. …jakoś się zmieściliśmy.
  6. Wieczorne kalambury

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s